Skutki nieznajomości polityki

Coraz bardziej w modzie jest mówienie, że ktoś nie interesuje się polityką, bo ma ciekawsze zajęcia. To prawda, że nie każdy musi z wypiekami na twarzy czytać o kolejnych głosowaniach rządu. Ale wypadałoby jednak wiedzieć, jakie są struktury władzy. Tymczasem brak zainteresowania polityką prowadzi równocześnie do braku elementarnej wiedzy na jej temat. Polacy, zwłaszcza ci młodzi, nie odróżniają władzy wykonawczej od ustawodawczej. Nie wiedzą, ilu jest posłów i senatorów. Nie znają zasad wyborczych i nie mają pojęcia, jak wiele decyzji leży w gestii lokalnych samorządów. A ludźmi, którzy nie orientują się w polityce, bardzo łatwo jest manipulować, bo można wmówić im nieprawdę. Nikomu nie chce się sięgać do źródeł, na przykład do ustaw czy kodeksów. Nawet konstytucja to dla wielu za skompilowana lektura. A media, które mogłyby jakoś prosto objaśniać świat polityki, zawsze go także komentują, często zgodnie z konkretną linią polityczną. Trzeba umieć odróżniać fakty od opinii, ale widzowie programów telewizyjnych czy czytelnicy gazet bardzo często nie potrafią tego robić. Kompetencje polityczne nie są czymś złym, należy je więc wyrabiać w sobie i w najmłodszym pokoleniu, żeby nie dać się zwodzić tym, którzy mają takie polityczne umiejętności, ale wykorzystują je cynicznie do własnych celów.

Nie dać się ściągnąć

Bardzo często mówi się, że władza demoralizuje człowieka. To prawda, że im wyżej ktoś jest w strukturach, tym większe czyhają na niego różnego rodzaju pokusy. Nie chodzi tylko o pokusy związane z finansami, chociaż tego rodzaju korupcja bardzo często stanowi problem. Jednak kłopot tkwi nie tylko w pieniężnych łapówkach i ukrywanych malwersacjach. Władza sprawia, że człowiek, który do niej doszedł, zaczyna czuć się mocny i bezkarny. Przyzwyczaja się do tego, że może swobodnie rozkazywać innym, a to bardzo często niszczy charakter. Taka osoba wyraźnie obniża swoje standardy etyczne, bo uważa, że tylko ona wie najlepiej, co wolno w życiu, a czego nie. Dlatego do udziału w polityce należałoby mocno zachęcać ludzi, którzy mają bardzo silny charakter oraz wyznają niezłomne wartości. Oni nie dadzą się złamać. Problem jednak polega na tym, że jeśli osoby takie będą w mniejszości, to ich zdemoralizowani koledzy szybko spróbują ściągnąć je do swojego poziomu lub zmusić do odejścia ze stanowiska. Zmiana musiałaby być radykalna, aby ci uczciwi rządzący mogli działać zgodnie z moralnymi zasadami. Prawdopodobnie na coś takiego trzeba będzie jeszcze poczekać, a na razie należy doceniać jednostki, które starają się coś w tym kraju zmienić, chociaż zewsząd słyszą tylko groźby lub oskarżenia o naiwność.

Odpowiedni ludzie w polityce

Bardzo często ludzie narzekają, że choćby chcieli, to nie mają na kogo zagłosować w wyborach. Komuś może całkiem odpowiadać program jakiegoś politycznego ugrupowania, ale nie ma zaufania do konkretnych osób i nie decyduje się powierzyć im losów państwa. Faktycznie, coraz częściej media nagłaśniają afery, z których wynika, że politycy są nieuczciwi lub niekompetentni. A jednak trzeba pamiętać, że w sejmie czy w senacie zasiada wielu wykształconych, rozsądnych ludzi. Oni nie pojawiają się w mediach, bo nie gonią za sławą i nie wywołują skandali. Ale są tam i pracują ciężko nad ustawami. Nie należy zrażać się do wszystkich polityków, bo niektórzy z nich naprawdę nadają się do swojej pracy. A jeśli ktoś jest taki mądry i sądzi, że inni nie nadają się do rządzenia, to niech sam spróbuje wystartować w wyborach. Niech zaproponuje ludziom sensowny program i niech udowodni, że jest czysty jak łza i nie da się przyłapać na żadnym błędzie. Bardzo łatwo jest krytykować, siedząc wygodnie w domu przed telewizorem i nie mając pojęcia o szeregu uwarunkowań, jakim podlega taki poseł czy senator podczas wykonywania swojego zajęcia. Nie jest łatwo zadowolić ludzi – zwłaszcza trudno dogadać się z tymi, którzy już z góry nastawiają się krytycznie do rządzących, chociaż sami nie mają pomysłów, co robić.

Sens i bezsens referendum

Coraz częściej w sytuacji, kiedy trzeba podjąć jakąś bardzo ważną polityczną decyzję o skutkach obejmujących wszystkich obywateli, ludzie zaczynają się domagać przeprowadzenia referendum. Takie rozwiązanie ma pewne wyraźne zalety, jest bowiem przyznaniem każdemu obywatelowi tych samych szans do decydowania o losach kraju. To demokracja w stanie czystym, nie licząca się z wszelkimi podziałami klasowymi, edukacyjnymi czy mieszkaniowymi. A jednak to, co może stanowić zaletę referendum, czasami staje się jego wadą. Nie jest tak, że wszyscy w Polsce mają wystarczające kompetencje, żeby chociaż w małym stopniu zrozumieć, jakie mogą być konsekwencje przyjęcia lub odrzucenia danego pomysłu. Ludzie dadzą więc sobą manipulować, słuchając polityków lub nie zawsze wiarygodnych mediów czy ekspertów. Pójdą zagłosować nie zgodnie z wiedzą, tylko pod wpływem jakiejś propagandy. Są takie kwestie, w których decydować powinni ludzie, którzy znają temat. Co z tego, że rząd ogłosi referendum i demokracja zwycięży, skoro mądrzy ludzie będą musieli podporządkować się tym znacznie mniej obeznanym z tematem, za to liczniejszym? Referenda są ryzykowne i należy stosować ja bardzo ostrożnie. Demokracja bezpośrednia bardzo często się nie sprawdza, chociaż na papierze wydaje się pięknym, bardzo równościowym wyjściem.

Zaczynać od małego

Rodzice czasem z pobłażaniem myślą o organizacjach szkolnych, do których dołącza ich dziecko. Nawet nauczyciele nie do końca poważnie traktują uczniowskie samorządy z ich niewielkimi możliwościami decyzyjnymi i – w wielu szkołach – funkcjonowaniem tylko formalnie, a nie w praktyce. Jednak należy pamiętać, że to właśnie dzięki tego rodzaju działaniom dziecko może nauczyć się, na czym polega polityka. Nie ta skompromitowana, skorumpowana i medialna, ale ta u samych podstaw. Dziecko może zobaczyć, jak wybiera się lidera, a jeśli samo tym liderem zostaje, to powoli zdobywa doświadczenie, jak trudne jest kierowanie pracami innych osób. Jeżeli samorząd dostanie pole działania i zrealizuje jakiś projekt czy zaproponuje zmiany w statucie szkoły, to mali samorządowcy zobaczą, że ich dyskusje i pomysły przekładają się na coś realnego. Takie dzieci będą na pewno chętniej w dorosłym życiu wykorzystywać możliwości, jakie daje im demokratyczny ustrój. Będą z zaangażowaniem głosować lub nawet kandydować na stanowiska, będą podpisywać petycje i wierzyć w sens takich działań. Nie powinno się już na etapie szkolnym wpajać dzieciom, że demokracja to fikcja, bo i tak decyduje kilka osób namaszczonych na władców. Aktywność i pomysłowość dzieci warto wykorzystać do takiej polityki na najniższym szczeblu.

Zauważyć lokalny samorząd

Polacy często ekscytują się wyłącznie wielką polityką. Jeśli ktoś chce wiedzieć różne rzeczy na temat rządzących i ich decyzji, to z reguły chodzi jedynie o rząd państwowy albo o politykę zagraniczną. Tymczasem to tu, na miejscu, w mieście czy w gminie, dzieją się rzeczy, które trzeba zauważyć. To decyzje zapadające na sesjach rady miast przekładają się bardzo bezpośrednio na jakość życia mieszkańców danego terenu. Samorząd dostaje pieniądze z centrali, ale ma duże możliwości w podejmowaniu decyzji, jak te środki rozdysponować. Od samorządu zależy, która droga zostanie w danym roku wyremontowana, a która nadal będzie w praktyce nieprzejezdna. To wydział urzędu miasta decyduje o strategiach promocji danej miejscowości, o rozwijaniu atrakcji turystycznych, o polityce edukacyjnej i o inwestycjach w sportową infrastrukturę. To, czy rowerzysta będzie miał jak przejechać przez miasto rowerem, też zależy od lokalnych władz. Nie wystarczy zwracać uwagi na działania samorządów tylko przy głośnych medialnie sprawach, jak na przykład świeża kwestia opłat za wywóz segregowanych i niesegregowanych śmieci. Tego rodzaju decyzje zapadają codziennie, tylko nie są tak nagłaśniane. Trzeba więc samemu poszukać informacji, bo można się nie doczekać, aż media podejmą lokalny temat z odpowiednią uwagą.

Cechy złej reformy

Każdy rząd wprowadza jakieś reformy. Problem polega na tym, że wiele pomysłów jest społecznie nieakceptowanych, przez co władze łagodzą swoje propozycje. Oczywiście, niektóre opcje są zwyczajnie bez sensu i słusznie, że obywatele nie chcą ich przyjąć. Jednak bardzo często obrona prawa jednej grupy społecznej czy przedstawicieli jednego zawodu prowadzi do rezygnacji z pomysłów, które mogłyby mieć świetny wpływ na polską gospodarkę, edukację i opiekę zdrowotną. Czasami radykalne zmiany są niezbędne, zwłaszcza gdy sytuacja osiągnęła już poziom krytyczny. Rządy nie decydują się jednak na podjęcie takich rewolucyjnych decyzji, bo to wiązałoby się z utratą władzy w kolejnych wyborach. Wszystko podporządkowane zostaje doraźnej polityce, krótkotrwałym interesom danej partii, a nie dobru państwa. Przez to reformy wprawdzie wchodzą w życie, ale często zredukowane do zmian kosmetycznych albo do dużych zmian pozbawionych tych elementów, które naprawdę miały sens w aktualnej sytuacji. Potem przychodzi następny rząd i wprowadza swoje pomysły, także kierując się w tym bardzo mocno głosami silnych grup, które na dane ugrupowanie głosowały. A przecież grupy te bronią często swojego statusu i swoich pieniędzy, bez patrzenia na dobro kraju. Ich zdanie jest ważne, ale nie może rządzącym odbierać odwagi.

Jak powinna działać opozycja

W polityce ktoś zawsze musi być w opozycji do rządzącej władzy. Ta zasada jest stała, jednak opozycyjni politycy mogą działać w bardzo różny sposób. Dla stabilności systemu i dla dobra Polaków ważne jest, by opozycja kontrolowała rządzących i nawet krytykowała ich, ale w sposób konstruktywny. Nie chodzi o to, żeby z założenia obrażać wszystkich, którzy mają odmienne zdanie i nie zgadzać się ze wszystkim wyłącznie dlatego, że jest się w innej partii. To na pewno nie sprawi, że obywatele skorzystają na fakcie, że istnieje opozycja. Co więcej, wyborcy mogą stracić zaufanie do rządu, ale co bystrzejsze jednostki szybko zorientują się, że opozycja krytykuje tylko po to, żeby krytykować i wywołać szum medialny. Jeżeli za krytyką nie będą stały żadne racjonalne, dobrze wyłożone argumenty, a będzie to jedynie czysta propaganda podburzająca przeciwko demokratycznie wybranym władzom, to co rozsądniejsi wyborcy nie dadzą się nabrać. I nawet jeśli przestaną popierać rząd, to nie postawią też na tak bezsensowną opozycję. Wybiorą kogoś trzeciego albo całkiem zwątpią w sens udziału w polskim życiu politycznym. Trzeba też pilnować, by opozycja przestrzegała prawa. To, że ktoś zupełnie nie zgadza się z rządem w kwestiach ustawodawczych, nie znaczy, że może łamać przepisy, które prawnie obowiązują.

Zachęcić do głosowania

Coraz więcej Polaków nie widzi żadnego sensu w udziale w wyborach, więc w danym dniu zostają w domach. Częściowo jest to pozostałość po poprzednim ustroju, kiedy i tak było zawsze wiadomo z góry, że władza się na pewno nie zmieni. Jednak do grupy osób przyzwyczajonych, że dzień wyborów nie ma znaczenia, dołączają też ludzie młodzi, których polityka zwyczajnie nie interesuje. Tymczasem o dojrzałości demokracji w danym kraju świadczy także frekwencja wyborcza. Ludzie pokazują, idąc do wyborów, że los kraju nie jest im obojętny i że są gotowi do podejmowania decyzji o przyszłości swojego państwa. Poza tym wrzucenie głosu do urny wyborczej to także wyraźna deklaracja, że ma się w ogóle jakieś poglądy polityczne i że jest się człowiekiem, który rozumie, co dzieje się wokół niego. Czasami wybory, których dokonują nie do końca znający się na pewnych sprawach obywatele, nie są zbyt trafne i mają nieprzyjemne konsekwencje, ale demokracja to także ryzyko, że wybierze się niewłaściwie. Nie można przyjąć, że wszyscy kandydaci są tacy sami, bo pomiędzy partiami istnieją fundamentalne różnice. Już lepiej głosować bez przekonania, przeciwko jakiemuś ugrupowaniu, niż nie głosować wcale i zdać się na przypadek. A czasami konsekwencje są poważne. Radykalni politycy mają bardzo zaangażowanych wyborców.

Zainteresować młodych polityką

Młodzi ludzie przestali się interesować polityką. Nawet ci z nich, którzy angażują się w życie społeczne, na przykład propagując ekologiczny styl życia, nieszczególnie orientują się w strukturach rządowych i w prawnych regulacjach, jakie władze nakładają na obywateli. Zniechęcenie do poetyki wynika w dużym stopniu z przekonania, że nigdy nic się nie zmieni, zawsze rządy wyglądać będą tak samo, zmieniają się jedynie nazwy partii. Tymczasem takie podejście może skutkować tym, że nastąpi luka pokoleniowa, a wartościowi młodzi ludzie nigdy nie będą mieli wpływu na to, co się dzieje. Demokracja to nie tylko przywileje, trzeba zdawać sobie też sprawę, że ustrój, w którym każdy może rządzić, wymaga zaangażowania ze strony obywateli. Nie można wciąż czekać, aż się coś dostanie, a w razie odmowy obrażać się na politykę jako całość. Jeśli chce się coś osiągnąć, to czasem trzeba poczytać ustawę, skorzystać z prawa wyborczego, założyć jakąś organizację. A już na pewno trzeba przynajmniej wykonać plan minimalny i wiedzieć, kto rządzi, jakie ma poglądy i co zamierza zrobić w trudnych dla kraju kwestiach. Nie można całkowicie wyłączyć się życia politycznego, bo ono wpływa na każdego człowieka, nawet na tych, który udają, że ich ona zupełnie nie dotyczy i próbują całe życie unikać jej jak ognia.