Zaczynać od małego

Rodzice czasem z pobłażaniem myślą o organizacjach szkolnych, do których dołącza ich dziecko. Nawet nauczyciele nie do końca poważnie traktują uczniowskie samorządy z ich niewielkimi możliwościami decyzyjnymi i – w wielu szkołach – funkcjonowaniem tylko formalnie, a nie w praktyce. Jednak należy pamiętać, że to właśnie dzięki tego rodzaju działaniom dziecko może nauczyć się, na czym polega polityka. Nie ta skompromitowana, skorumpowana i medialna, ale ta u samych podstaw. Dziecko może zobaczyć, jak wybiera się lidera, a jeśli samo tym liderem zostaje, to powoli zdobywa doświadczenie, jak trudne jest kierowanie pracami innych osób. Jeżeli samorząd dostanie pole działania i zrealizuje jakiś projekt czy zaproponuje zmiany w statucie szkoły, to mali samorządowcy zobaczą, że ich dyskusje i pomysły przekładają się na coś realnego. Takie dzieci będą na pewno chętniej w dorosłym życiu wykorzystywać możliwości, jakie daje im demokratyczny ustrój. Będą z zaangażowaniem głosować lub nawet kandydować na stanowiska, będą podpisywać petycje i wierzyć w sens takich działań. Nie powinno się już na etapie szkolnym wpajać dzieciom, że demokracja to fikcja, bo i tak decyduje kilka osób namaszczonych na władców. Aktywność i pomysłowość dzieci warto wykorzystać do takiej polityki na najniższym szczeblu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.